Chcesz posłuchać fajnej muzy, a na Twoim podwórku nic ciekawego się nie dzieje? Nie ma sprawy – zorganizuj koncert - bo niekoniecznie doczekasz się, aż ktoś z dużej wytwórni zainteresuje się dobrą muzą:P! Myślisz – Łojezu! To tyle kasy i roboty!!?? Nic bardziej błędnego – to naprawdę prosta sprawa. Poniżej znajdziecie parę rad, które ułatwią wykonanie tego zadania (i od razu uchronią być może przed paroma porażkami).
1. Każdy, nawet najmłodszy zespół może zagrać fajny koncert. Oczywiście – ludzie nie dadzą się oszukać – jeśli skasujesz 20 pln za koncert kapeli „Posiekane stułbiopławy”, oczekuj buntu... Ale, jeśli postawisz na dobrą organizację i rockowy klimat, nawet największe potknięcia zostaną wybaczone, a biba będzie wspominana jako wybitnie udana. Zresztą – zawsze warto próbować. Zawsze...
2. Na początek pomyśl, ile kapel ma zagrać. Jeśli nie ma to być całonocny festiwal – nie puszczaj naraz więcej kapel, niż trzy. Jak będzie pięć, to ludziska się zmęczą i ogłuchną. Lepiej już wziąć przynajmniej jeden dobry skład, niż pięć zamulonych.
3. Pogadaj wstępnie z kapelami – czy chcą, kiedy mogą, czego oczekują itp. Spróbuj zorganizować wstępną listę kapel i potwierdzaj ją, ile wlezie. Jeśli założysz, że „tu się kogoś wrzuci, a do tego zadzwoni”, nie łudź się – będzie kiszka, a prawdopodobieństwo, że ktoś się pojawi znienacka będzie zbliżone do zera. MUSISZ wiedzieć, kto ma zagrać (i czy zagra).
4. OK. Czas poszukać lokalu. Odpadają dyskoteki, w których nigdy nie było koncertów – i tak nikt nie zajrzy. Kiepski pomysł to olbrzymie sale – nie te czasy, nie ta era. Najlepiej poszukać fajnej knajpki, gdzie ludzie wiedzą, co to rock. Tylko popatrz, czy jest dość miejsca na rozstawienie sprzętu! Na metrze kwadratowym nie zmieścisz nagłośnienia, perkusji, pieców, muzyków i publiki. Potem czas skąsać szefa lokalu. Nie oszukuj go (jej) – poinformuj szczerze, że ma zagrać kapela black - metalowa. Jeśli zełgasz, że będzie to Kasia Cerekwicka, szefostwo na bank wkurzy się w najbardziej nieodpowiednim momencie. Jeśli masz święte słowo od szefa na organizowanie koncertu – 50% drogi za tobą.
5. Czas ustalić datę. Nie kombinuj – najlepsze koncerty odbywają się w piątki i w soboty. Wtorek to zdecydowanie gorsza sprawa. Dogadaj się z szefem knajpy, a potem zaproponuj datę kapelom. Jeśli ktoś nie może – czeka cię trudna sztuka ustalania daty na zmianę z lokalem i kapelami. Ale – musi wyjść na Twoje – termin musi być jeden i ostateczny. Jak przełożysz, to frekwencja automatycznie spadnie o 50%.
6. No dobra – teraz najgorsze – kwestia finansowa. Oto możliwe koszty: honoraria kapel, nagłośnienie, reklama, ochrona, transport. Na początek dowiedz się, czego chcą kapele. Pamiętaj, ze amatorzy raczej nie powinni żądać 5000 pln za granie. Jeśli chodzi o nagłośnienie – przyzwoite stawki obracają się w granicach 200-500 pln za koncert (zależy to oczywiście od kalibru koncertu i wielkości sali). Olać należy akustyków, którzy wyjeżdżają z cenami rzędu 800 pln za koncert w małym klubie – niech sobie profesjonalnie konserwują swój profesjonalny sprzęt. Ochrona zwykle leży w gestii szefa lokalu. Transport – jeśli kapela jedzie z innego miasta, podstawą jest zapewnienie jej zwrotu kosztów przejazdu. KONIECZNIE dogadaj tą kwestię co do złotówki – wszelkie niedociągnięcia zaowocują wstrętnymi nieporozumieniami i napsują kupę krwi. Ogólnie przyjęta stawka za busa to około 1-1,5 pln za kilometr. Prywatny transport liczy się inaczej, ale raczej nie należy płacić bezkrytycznie za przejazd pięciu członków kapeli pięcioma samochodami.
7. Kosztorys sporządził? No, to teraz skąd wziąć pieniądze? Najoczywistsze wyjście, to postawienie „bramki” i kasowanie za bilety. Inne wyjście, to darmowy wjazd i kasa egzekwowana zza baru (od szefa lokalu - wbrew pozorom, nie jest to głupie wyjście, zwłaszcza przy okazji małych, kameralnych koncertów). Najlepiej to poszukać sponsora, ale, po pierwsze – sponsor chce coś w zamian (a nie zawsze zadowoli się logiem na biletach i bannerem na scenie), po drugie – kto dziś wywala kasę na sponsoring koncertów rockowych?? Chociaż – tacy istnieją... Przed wyborem wersji zastanów się:
a) Jaka jest szansa, że przyjdzie tyle ludzi, że koszta zwrócą się z biletów. Jeśli wyjedziesz z ceną 20 pln na amatorskie kapele, no cóż... może zdarzy się cud... Jednak znaleźć optymalną cenę nie jest wcale tak trudno – jednak na ogół lepiej robi się sumę obrotem, a nie ceną (czyli tanio, a dużo).
b) Na ile wypłacalny i chętny do płacenia będzie szef knajpy jeśli nikt mu nie przyjdzie (i, co za tym idzie, nie zamówi oranżady - he, he, he).
c) Pomyśl, czy nie zaszalałeś z kosztami – jeśli idą w tysiące złotych – bez sensu. Należy robić tanio, a dobrze. W tej muzie, na poziomie amatorskim nie ma dużych pieniędzy. Kapelom daj zwroty i (ewentualnie) browar, akustyka weź solidnego, ale bez bajerów itd.
d) Najlepiej jest, jeśli wygrałeś przed startem, czyli z góry (od szefa albo sponsora) masz przynajmniej pokryte 80 % kosztów. Wtedy jesteś Pan Tygrys i Chuck Norris.
8. Czas dogadać się z akustykiem. Niech weźmie podstawowe nagłośnienie – stosy odsłuchów i dzielone przody to fajna sprawa, ale na mniejszym sprzęcie można też zrobić świetną (acz małą) imprezkę. Jest to dość podły fragment organizacji, ale MUSISZ to dogadać – nie ma nic gorszego, niż kicha ze sprzętem. Dokładnie dogadaj się co do godziny rozpoczęcia i kasy – nie ma „zobaczymy” – jest tyle i tyle, i koniec! No i bądź twardy – facet się spóźnia godzinkę (nad wyraz częste)? No to po kieszeni mu! Od razu się weźmie do roboty!
9. Teraz ostatnia sprawa sprzętowa – akustyk nagłośni, ale kapele muszą na czymś grać! Dogadaj się z zespołami – szanujące się kapele mają swój „backline”, czyli instrumenty i wzmacniacze do nich (klasyczny zestaw to: perkusja, wzmacniacz basowy, dwa gitarowe i ewentualnie wzmacniacz do klawiszy). Jeśli jest więcej kapel – najlepiej niech każdy da to, co ma dobrego – złoży się jeden zestaw dla wszystkich i nie trzeba będzie w czasie koncertu targać i przestawiać kilkunastu wzmacniaczy. Aha – poinformuj perkusistów, że blachy, werbel i stopę muszą mieć na ogół własne (tak samo jak gitarzyści noszą tylko swoje gitary)! Zaoszczędzi to przykrych niespodzianek w stylu „a gdzie są blachy” i dyskusji z perkusistami. Backline musi być zestawiony pełny dla każdej kapeli (oczywiście może być jeden i ten sam dla wszystkich, warunek – właściciele muszą zgodzić się na pożyczenie sprzętu innym. Zapytaj ich o to, nie zakładaj z góry, że się zgodzą).
10. Kwestia kluczowa – reklama. Jeśli olejesz tą ważną sprawę nie dziw się, jeśli wpadnie tylko Twój młodszy brat. Daj info do gazet i radia – na ogół nic to nie kosztuje (możesz wstrętnie nadać koncertowi hasło – „stop przemocy”, „nie dla narkotyków” i takie tam – media chętniej się podłączą). Zadbaj o plakaty, uruchom znajomych, rozdawaj ulotki, wysyłaj sms-y, poinformuj internautów. Walczysz o fajną bibę, a tylko reklama ci to zapewni. No, chyba że organizujesz koncert Bon Jovi...
Dodaj swój komentarz