Gitara elektryczna... Podstawowe narzędzie siania hałasu, przedmiot pożądania chyba każdego chłopca (zaraz po kolejce i pokemonach, ew. wozie strażackim – ale to dla tych bardziej ambitnych). Przepustka do świata, gdzie woda ma kolor piwa, a kobietom wystarcza krótkie „chodź”. Ale jak tu wybrać tę jedną, jedyną (gitarę, nie kobietę) – zwłaszcza, gdy w kieszeni pusto? Ano tak:
Krok pierwszy – zapominamy o sprzęcie dostępnym na targowisku, robionym ręcznie przez nikomu nie znanych „panów Józków”, tudzież kolegów z technikum. Taki sprzęt wykazuje przedziwną, za to zdumiewająco regularną tendencję do zawodzenia w najmniej oczekiwanych momentach. Poza tym bardzo rzadko zdarza się, żeby takie wiosło stroiło. Uwierzcie – szkoda nerwów i pieniędzy – za to nawyki, których nauczycie swoje ręce walcząc z pseudo – gitarą, mogą później być trudne do zwalczenia i przeszkadzać w nauce gry.
Krok drugi – staramy się krytycznie podejść do swoich umiejętności i potrzeb muzycznych. Bez sensu jest kupować wiosło za 5.000 PLN i grać na nim raz na miesiąc przez godzinę (za tyle kasy to można duuuuuży wóz strażacki kupić). Tak samo – lepiej nie pić przez miesiąc i sprawić sobie banjo o klasę wyższe, niż dawać w trąbę regularnie i męczyć się z gitarą kapryśną niczym pogoda w Suwałkach.
Krok trzeci – TAK!!! Wreszcie idziemy do sklepu (lub buszujemy po sieci). Osobiście wyznajemy zasadę, że pod żadnym pozorem nie wolno kupować gitary przed uprzednim jej wypróbowaniem. Jeśli zrobisz inaczej – nie zdziw się, jeśli gitara będzie leżeć w ręku jak kaktus, a dotykanie gryfu będzie równie przyjemne jak dłubanie w czyimś nosie. Pamiętaj – to Ty będziesz na niej grać i to Tobie ma to wiosło pasować. Aha – rozejrzyj się po paru sklepach – w pierwszym niekoniecznie od razu muszą być najlepsze instrumenty oraz ceny.
(INTERMEZZO)
Czyli całkowicie subiektywna porada, którą możesz spokojnie pominąć, jeśli wiesz czego chcesz.
jeśli grasz muzykę lekką, np. pop-rock, reggae, ska, smoth bluesa itp. – dobrym wyborem będzie gitara „miękka”, czyli lżejsza, bardziej subtelna, np. z podstrunnicą z innego drewna niż gryf, z wielopozycyjnym przełącznikiem przystawek. Przykład takich gitar to np. Squier, niektóre gitary firmy Cort, Fendery. Do muzyki ciężkiej i bardzo ciężkiej przyda się „twarde” wiosło, z cienkim i dłuższym gryfem (24 progi), dodatkowymi mikro-strojeniami (takie pokrętła przy mostku). Nie ma sensu kombinować z przystawkami – raczej nie będziesz się nimi bawił - na ogół wystarcza jedna przy mostku, za to dobra. Takie gitary to np. BC Rich, tanie Yamahy, Mayones, Ibanez, Esp. Gitary Gibsona generalnie nadają się do każdej muzy - tylko kosztują koło 8.000 PLN
Krok czwarty – czyli część po części – na co warto zwrócić uwagę
mostek – do wyboru jest na ogół tune-o-matic, czy po prostu nieruchomy, sztywny mostek, albo ruchomy, z wibratoremJ. Gorąco polecamy zastanowić się nad wyborem. Mostek ruchomy to fajny bajer, ale wiąże się z wieloma problemami – jeśli podczas grania trzaśnie struna, to po robocie – cały strój idzie w cholerę, a zmiana struny i ponowne zestrojenie gitary to minimum 15 minut. Dodatkowo, jeśli zmienisz grubość strun – musisz operować sprężynami napinającymi mostek (można się do nich dobrać tylko od tyłu – są pod plastikową płytką na spodzie gitary). Tysiące łez wylali młodzi gitarzyści, którzy nie mogli nastroić gitary po zmianie strun, i kręcili, kręcili, kręcili – aż mostek stał prawie pod kątem prostym – wiem, bo sam miałem takie przygody. Dodatkowo – 90 % gitarzystów których znam, prędzej czy później blokowało mostek, bo mieli dość męki. Jednak ruchomy mostek ma jedną zajebistą cechę – dodatkowe pokrętła do precyzyjnego strojenia gitary. Nie do przecenienia. Aha – do ruchomego mostku można założyć ponownie pękniętą strunę (jeśli długość na to pozwala), gdyż i tak główki strun są obcinane, a struny są trzymane przez zaciski. Optymalne wyjście, to – o zgrozo – zablokowany mostek ruchomy (najlepszy na rynku – Schaller). Cóż – wybór należy do Ciebie...
przetworniki (przystawki) – łyk teorii – pojedyncze przystawki (single coil) charakteryzuje wysoka czułość przy równie wysokiej podatności na wzbudzenia i niepożądane szumy(pic). Jakiś koleś wykombinował kiedyś – weźmy dwa single, połączmy je razem, ale obniżmy w obu czułość. Tak powstała przystawka podwójna (double coil) – inaczej humbacker(pic). W niektórych gitarach stosuje się kilka wersji łączonych – na przykład jeden humbacker i dwa single w osobnych dziurach (pic). Takie gitary cechuje wysoka czułość, przy ciut „suchym”, „żyletowatym” brzmieniu – chociaż to na nich czysta barwa brzmi najładniej. Polecamy raczej do grania lżejszego. Najbardziej popularna kombinacja to dwa humbackery – równocześnie jest to najbardziej wszechstronna opcja. A jeśli jeszcze jedną przystawkę załadować naprawdę pierwszoligową... Hu, hu, hu... Niektórzy producenci majstrują przy humbackerach montując system pozwalający rozdzielić single i w ten sposób pozwalając uzyskać dodatkową opcję gry na samym singlu wchodzącym w skład humbackera. Ok – do rzeczy – jeśli grasz lekko – możesz sobie pozwolić na single, będziesz miał więcej opcji brzmieniowych (do 7 pozycji przełącznika odłączającego poszczególne przystawki) (pic). Jeśli grasz mocno – szybko zauważysz, że i tak grasz na jednej – góra dwóch barwach. Lepiej wtedy zdecydować się na jedną, porządną przystawkę podwójną albo dwie podwójne.
liczba progów – standardowo jest ich 22 lub 24 (wtedy na każdej strunie są pełne dwie oktawy). Masz dużo palców i wiesz, co z nimi zrobić??? Uważasz, że 22 progi to za mało i tylko lalusie tak się ograniczają??? No to weź 24...
potencjometry – po Polsku pokrętła, na ogół są dwa – jeden do wycisznia/zgłaśniania sygnału, drugi – do regulacji czułości sygnału – można ewentualnie nieco przytłumić „zmatowić” sobie brzmienie. Jeśli gitara ma ich więcej, to fajnie, tylko po co – zapewne i tak nie będziesz używał nawet tego drugiego.
Gryf – MUSI być w idealnej linii prostej z mostkiem. W innych wypadkach gitara nie będzie stroiła. Dodatkowo gryf warto obejrzeć w poziomie – powinien być leciutko ukośny w stosunku do płaszczyzny deski korpusu – tak akurat, żeby struny nie zahaczały o progi. Jednak gryf musi być prosty – nie może stanowić łuku, tzw. łódeczki (pic) – wtedy gitara nie stroi na progach. Wyjściem z tej niemiłej sytuacji jest regulacja stopnia naprężenia gryfu. Zastanawiałe(a)ś się kiedyś, po jaką cholerę na samym końcu gryfu, za siodełkiem znajduje się badziewna płytka?? Pod nią kryje się...
Pręt gryfu – to właśnie mądre urządzenie umożliwia odpowiednie wyprofilowanie gryfu. Pod płytką jest śruba, którą odpowiednio przekręcając reguluje się nachylenie gryfu – jednak uwaga!!! - to już trzeba umieć robić. Jeśli gitara, którą kupujesz, nie ma takowej śruby - a co za tym idzie – pozbawiona jest owego pręta – możesz kupić – będzie z niej śliczny prezent dla Twojego kota.
Siodełko – czyli ta listewka ze szparami, przez które przechodzą struny. Warto sprawdzić, czy nie jest zrobione z tandetnego plastiku, który szybko się wytrze. Dodatkowo – jeśli masz zamiar obniżyć strój gitary i używać grubych strun – oceń, na ile możliwe będzie poszerzenie szpar siodełka ( co będzie zapewne konieczne, zwłaszcza dla struny nr 6). Jeśli decydujesz się na ruchomy mostek – jest po problemie – siodełko powinno być metalowe, wyposażone w dodatkowe zaciski, przez które przejdzie każda struna – chyba że zamiast drutów używasz końskich jelit, tudzież zaskrońców.
Klucze – wbrew pozorom, ważna część osprzętu. Dobry klucz to taki, który trzyma strunę twardo, mocno i nie popuszcza jej ani na chwilę. Warto też zwrócić uwagę, na ile precyzyjne są klucze – czyli jak szerokie mają przełożenia na śrubach. Bywają klucze, które wymagają ultra precyzyjnej ręki – drgnie nadgarstek – już strój jest inny. Klucz nie powinien też chodzić zbyt ciężko. Jeśli tak jest, może to oznaczać źle spiłowane skręty śrub. Jak sprawdzić klucze? Ano, najłatwiej rozstroić ciut gitarkę i sprawdzić, jak idzie jej strojenie – jeśli nie ma z tym problemów, to uderzmy parę razy energicznie w druty. Dalej stroi? To zapewne jest ok.
Krok piąty – parę tricków, które pomogą szybko i przyjemnie przetestować wybraną gitarkę. Podłącz do piecyka i spróbuj zrobić następujące rzeczy
koniecznie poruszaj wszystkimi potencjometrami – nie mają prawa trzeszczeć!!! Sprawdź, czy potencjometr wyciszający gitarę wycisza ją płynnie, czy gwałtownie.
Włącz przester, uderz w struny i zwróć uwagę, jak niknie brzmienie. Jeśli po prostu się wycisza, łagodnieje i w końcu płynnie niknie – jest OK. Jeśli brzmi dobrze, a potem nagle „dławi się” i trzeszczy, i charczy, jakby ktoś położył lekko rękaw na struny – elektryka zapewne nie jest najlepszej jakości.
Uderz w pojedynczą strunę i posłuchaj jak długo trwa sygnał (to jest tzw. sustain gitary - im dłużej, tym lepiej – tylko nie pomyl trwającego brzmienia z piskiem wzbudzenia). Jeśli niknie w akompaniamencie zgrzytów – przystawki nie są najlepsze.
Uderz pojedynczą strunę na wysokim progu i podciągnij ją mocno. Operację powtórz kilkakrotnie. Sprawdź strój przed i po podciąganiu. Stroi tak samo??? Znaczy się klucze trzymają tak, jak trzeba.
Nastrój strunę kamertonem i sprawdź, czy na 12 progu kamerton pokazuje to samo. Jeśli tak – ok. – progi są dobrze wystrojone.
Sprawdź każdą strunę na każdym progu – nic nie ma prawa zahaczać i „bzyczeć”
Sprawdź, czy mostek da się regulować w pionie i czy możliwe jest jego ładne i dokładne wytłumienie.
Zobacz, czy gniazdo na kabel nie jest umiejscowione w sposób, który będzie przeszkadzał w graniu (niektórzy mają takie pomysły). Aha – jaka jest płytka pod gniazdem? Plastikowa??? Będą problemy.
Z jakiego drewna jest zrobiona gitara?? Musi być napisane w papierach. Twarde drewno – np. olcha dobrze sprawdza się w graniu mocnym, miękkie (klon) w lekkim. Z hebanem nigdy nie wiadomo. Jeśli gitara jest ze sklejki, tworzywa sztucznego, lub mielonki drzewnej – nadaje się tylko na boazerię.
Krok szósty – pograj sobie spokojnie, nie przejmuj się wymownym zerkaniem sprzedawcy na zegarek, ewentualnie sprawdź sobie jeszcze inną gitarę. Podoba się ta pierwsza?? Wszystko gra?? No to dobra! Aha, kolor i kształt NAPRAWDĘ są najmniej ważne – gusta się zmieniają, a gitara zawsze tak samo stroi... albo nie...
Krok siódmy – teraz płać. Miłego grania!!!
Kurde, Ziggy, rozwaliłeś mnie
Kurde, Ziggy, rozwaliłeś mnie tym "killswichem" Ja bym dodał, że wtedy lepiej polować na coś, co ma 2 przełączniki, bo ten 1 może zdechnąć :P
A poza tym - artykuł ZA-JE-BI-ŚCIE przydatny, sam z niego kiedyś korzystałem :) Na prawdę, polecam każdemu domorosłemu muzykowi.
\m/
ee tam. w moim wiosełku
ee tam. w moim wiosełku przełącznik czasami się luzuje, ale nie ma mocnych aby od robienia killswicha padł przełącznik. Chyba, że masz wyczucie dojnej krowy.
Nie przesadzajmy, że aż taki
Nie przesadzajmy, że aż taki bardzo cichy. Ale, fakt, cichy :) Wiadomo - to tylko półśrodki, ale w sytuacjach podanych przeze mnie (jednokanałowy piec/brak wdupsłicza) to w sumie jedyne sensowne wyjście (pomijając kręcenie gainem/zmianę kanału na wzmaku).
Ziggy
Dwie gałki volume przydają
Dwie gałki volume przydają się w momencie, gdy:
1. wzmacniacz ma jeden kanał (przesterowany), tudzież brak footswitcha do tegoż wzmaka, wtedy głośność jednej przystawki (zazwyczaj tej przy gryfie) skręcamy niemal do zera i, tadam, mamy barwę "czystą" (prawie);
2. wzmacniacz ma dwa kanały - czysty i mocno przesterowany, a chcemy uzyskać lekki crunchowy przesterek, wtedy gałkę od odpowiedniej przystawki skręcamy np. do połowy;
3. chcemy się pobawić tzw. killswitchem, czyli po ludzku wyłącznikiem gitary - skręcamy głośność od rzadziej używanego pickupu do 0 i przełącznikiem zmiany przystawek machamy w lewo i prawo (tudzież w górę i w dół - zależy jak jest zamontowany) :)
Ziggy
adn 1 - ten clean będzie
adn 1 - ten clean będzie bardzo cichy
adn 2 - ten crunch będzie cichy:)
adn 3 - Trele Morello :)
Rock and Roll, baranki!
Fajny artykuł. A możesz mi
Fajny artykuł. A możesz mi powiedzieć jedno? Czy ma to jakieś wielkie znaczenie, jak są 2 pokrętła, zamiast 4?
Mogę. Zależy, jak bardzo
Mogę. Zależy, jak bardzo potrzebna jest regulacja osobnych pickupów - jak sa 4 gały, to na ogół dwie odpowiadają za głośność poszczególnych pickupów, a dwie za ton każdego z nich. Jak są tylko dwie, to na jednej jest ogólny volume gitary, a na drugiej - ogólny tone, czyli skręcając "kasujemy" treble - wysokie tony na obu pickupach naraz. Jak ktoś się lubi bawić gałami i robić sound tak dokładny, że ma znaczenie balans głośności poszczególnych pickupów, to mu się to przyda, w 90% wypadków i tak odkręca się wszystko w prawo na max, i gra tak cały czas.
Rock and Roll, baranki!
Dodaj swój komentarz