Jak to się dzieje, że czasem kapela brzmi koszmarnie, a druga wychodzi 5 minut później i daje czadu z płytową jakością dźwięku, używając przy tym gorszego sprzętu? Cóż to za czary-mary powodują, że jedni potrafią spieprzyć brzmienie Messy Boogie, a drugi koleś wystawi 20-watowe combo chińskiej produkcji i zabrzmi dobrze? Poniższe kilka punktów na pewno ułatwi życie początkującym zespołom:

1. Nie wiem, jak wygląda średnia jakości słuchu w Polsce, ale chyba nie za ciekawie – 90 % gitarzystów gra na koncertach za głośno. Kiedyś widziałem kapelę, gdzie obaj goście kupili sobie po Peaveyu 5150 i chyba chcieli sprawdzić, który da większą p***ę. Efekt był taki, że nawet pień dębu przed knajpą zaczął się marszczyć. Po co to? Ludzie – nie dawajcie się tak głośno, bo oprócz natężenia decybeli nikt nic nie zapamięta! Głośniej, nie znaczy lepiej. To, że odkręci się piec na maxa wcale nie znaczy, że jest się od razu lepszym grajkiem – na scenie ważne jest to, żeby CAŁY zespół brzmiał doskonale, a nie Łukasz Konopka:P. Poza tym każdy piec odkręcony na 10 zacznie charczeć i ryczeć – obwody siadają. I robi się kompletna tragedia. Lepiej być ciszej, za to robić cenne tło, niż zagłuszać charkotem wszystkich. Rzadko kiedy niezbędne staje sie rozkręcenie pieca 100 W powyżej połowy skali. A wiecie, jaki zespół, z wszystkich które nagłaśniałem, grał najgłośniej? Nie – nie Vader, czy Necrophagosutus. Ścianka... Jak zaczęli, wszystkie wskaźniki mikrofonowe poszły „na czerwone”, a jeszcze nie zaczęli śpiewać:). Po koncercie 30 osób chodziło i pytało co chwilę: „co mówiłeś?”
2. Błagam was, ludzie – nie odkręcajcie przesteru na cały full. Co prawda sama gitara brzmi wtedy ładnie i ultra – rzeźnicko, ale w połączeniu z drugą da jazgot, a w zestawieniu z resztą kapeli – zwyczajny chaos i hałas. Prośba ta tyczy się głównie młodych kapel metalowych – bardzo często widać faceta, który macha palcami jak dziki, a słychać jednostajne gżżżżżżżż. Po co się pocić? Mim zdaniem najlepsze ustawienie brzmienia to takie, gdzie jest mocny środek, mało góry i średni dół – przester do słabszej muzy wystarcza na około ½ skali, do mocnego grania nie więcej, niż ¾ (a ciut mniej poprawia selektywność). Wiadomo – zależy to od pieca, specyfiki grania itp. Ale za dużo overdrive'a zawsze szkodzi.
3. Nie ma nic zabawniejszego niż koleś, który podchodzi do pieca za kilka tyśków i podpina swoją kostkę metal zone. Wiem, że jest to powszechnie uznany, „undergroundowy” sprzęt, i jest to efekcik całkiem godny, ale w porównaniu do porządnego pieca żaden, absolutnie ŻADEN efekt w cenie do 800-1000 PLN nie da lepszego brzmienia. Nie ma prawa. W dodatku w takiej sytuacji całość automatycznie staje sie super-czuła na sprzężenia, dzikie piski itp. Zwłaszcza, jak ktoś ma w zwyczaju odkręcić wszystkie gały w prawo – robi się koszmar. Zewnętrzny układ zawsze podbija zakłócenia, nie ma bata.
4. Jeżeli grasz na czystej barwie – zdejmij wysokie tony z pieca. Zwłaszcza, jeżeli bijesz mocne, funkowe chwyty. Czyste brzmienie ustawione ze zbyt wysoka górą tak daje po uszach, że oczy same się mrużą i uciekają za potylicę.

5. Basista to skromny człowiek – nie zapominaj jednak o jego roli. Jeśli rozbujasz wiosło tak, że basista będzie równie słyszalny, jak ocieranie się pośladków, nie dziw się, że „jakoś tak sucho zabrzmi”. Najlepiej zespół brzmi w ustawieniu: gitara prowadząca odrobinę głośniej, rytmiczna i bas na jednym poziomie.
6. Basisto! Jeżeli nie używasz kompresora - pamiętaj, że bardzo dobrym pomysłem bywa skręcenie potencjometru głośności o około 1/5 - ¼ obrotu. Dzięki temu znikną problemy z „pierdzeniem” basu na słabym piecu, akustyk też będzie ci wdzięczny, bo zmniejszy mu się sygnał – o wiele łatwiej taki się nagłaśnia. A i na więcej będzie można sobie pozwolić w robieniu palcami – na odrobinkę (tak, żeby brzmienia nie stracił) skręconym basie można grać mocniej i dynamiczniej bez obaw, że zabije resztę kapeli.
7. Jeżeli twój bębniarz jest osoba z natury wstydliwą – nie dziw się, że bębny będą wstydliwie brzmiały. Perkusja w muzyce rockowej MUSI na-pier-da-lać. I nie ma co się szczypać. Nie chodzi tu tylko o siłę – głównie o dynamikę, ale bez wypracowania sobie „strzała” nie ma co marzyć o brzmieniu kapeli. No i wiadomo – najważniejszy jet rytm stopa – werbel, nie przejścia, czy wkładanie jak największej liczby fragmentów na dwie stopki. Najpierw dobrze prosto, potem trudniej i najtrudniej.

8. Nie przeginaj z efektami. Owszem – fajnie jest podrasować gitarkę ciekawym brzmieniem, ale jeśli grasz speed metal z delayem na podkładach (a bywają takie aparaty) – nie dziw się, że nikt nie zakuma podstawowej rzeczy – co ma być grane...
9. Być może niektórych to zdziwi – ale wokalista to najważniejszy kolo w kapeli! To ona (ona) decyduje o tym, czy ktokolwiek zapamięta kapelę. Serio! Choćby sola były szybsze od stada koni a piece kosztowały miliardy złotych, pamiętaj – zawsze ktoś gra szybciej, i ma droższy piec. A wokal, który jest dobrą wizytówką kapeli, wie, że coś ma do powiedzenia, dobrze śpiewa i robi show – to normalnie skarb! Każdego można zmienić – wokalisty nie. Zabij akustyka i każ mu zeżreć własne jajca, ale wokal MUSI być słyszalny. Nawet kosztem ogólnego brzmienia kapeli – po prostu niech reszta da sie ciszej. Jeśli nie – będzie jak na stołówce – coś jadłem, ale nie pamiętam co. A mogło być takie smaczne...

10. Pamiętajcie, że jesteście drużyną. Nie ma co przeszkadzać sobie w strojeniu, nie ma co dawać się głośniej, „żeby moją gitarę było słychać” - gwarantuje to tyle, że nikt nie usłyszy nic. I zawsze, jeżeli cos jest nie tak – wszystkie piece raczej w dół niż do góry. Jeżeli nie będziecie sie słyszeć nawzajem na scenie – zawsze wyjdzie kupa. Także najlepiej jest schować swoje własne ambicje związane z przyjmowaniem reflektorów na siebie do kieszeni, i pomyśleć o kapeli jako o kolektywie. Tylko ustawiając swoje brzmienie pod kątem całości jest szansa na wykręcenie czegoś ciekawego. W innych wypadkach – ktoś będzie bawił sie lepiej od reszty, ale publiczność pod scena wyparuje szybciej, niż wielbłądzi klocek na środku pustyni. Żeby wygrać konkurs na popularność z zimnym piwem, trzeba naprawdę pokazać coś dobrego – czego wszystkim życzę.
Święte słowa...
Święte słowa...
Dodaj swój komentarz