Kaczka BEHRINGER HELLBABE ? jest tanio

Kaczkę mieć wypada, ale w kieszeni puchy. Co teraz? O – jest opcja. Zajebiście tania kaczka Behringera o groźnej nazwie „Hellbabe”. Czy warto? Poczytajcie:
 

Kaczuszka widziana w opakowaniu sprawia niezłe wrażenie – waży sporo, wygląda solidnie, Troszkę zrzedła mi mina, jak ją wyjąłem. Obudowa jest metalowa, ale pedał – plastik-fantastik. Niby nie przeszkadza, ale zawsze to strach później pierdolnąć z wyskoku z glana. W sumie da radę – wykończenie jest całkiem gustowne, do wszystkich opcji łatwo się dobrać. Ale widać, że nie jest to sprzęt dla wiarusa.

To, co zaskakuje, to zasada działania pedału. Nie działa on na potencjometrze, tylko na sprężynie. Wiadomo – ma być taniej. Sama czujka musi chyba być w takim układzie optyczna. Przez to kaczka „chodzi” bardzo miękko – jak ktoś ma kopyto godne samego Azazela, będzie miał problemy z wyczuciem urządzonka. Za to ci, którzy uwielbiają subtelne deptanie, będą usatysfakcjonowani – kaczka odpala się w momencie, kiedy spadnie na nią choćby listek:).

Ciekawym rozwiązaniem jest metoda „odpalania” Hellbabe. Otóż, nie ma ona w ogóle żadnego przycisku aktywującego. Ani pod pedałem, ani z boku. Po prostu w „zerowej” pozycji jest wyłączona automatycznie, a już lekko „depnięta”, sama się włącza. Ma to dobre i złe strony. W wirze walki na scenie nie trzeba dumać: „czy włączyłem te cholerstwo, czy nie?” - wdepnąłeś, to wiesz, że działa, jak kończysz grać, podnosisz nogę, a sprężyna odbija pedał do pozycji zerowej i efekt sam się wyłącza. Ale... z drugiej strony trzeba uważać, żeby przypadkiem nie „odbić” nogą do końca, bo wtedy efekt wyłącza się i ew. Włącza ponownie, a to jest słyszalne z racji skoków poziomów. Moje wrażenia były takie – najpierw „kurde, zajebisty pomysł, czemu nikt wcześniej nie wymyślił takiego patentu?”, a potem - „kurde, znowu mi sie wyłączyło, bez sensu koncept – trzeba uważać jak cholera, jak mocno się redukuje kwaknięcie”.

Kaczucha ma też kilka dodatkowych opcji – regulacja procesowanych tonów (czyli czy efekt bardziej będzie „zakwaczał” górę, czy basy) działa dość symbolicznie, ale jest i może komuś pomoże. Za to zajebistą rzeczą jest wbudowany booster, dzięki któremu możemy podwyższyć głośność dźwięku podczas działania efektu. Kumacie – gracie podkład, odpalacie solówkę z kaczką, a booster dodaje gainu, dzięki czemu solówa jest głośniej w stosunku do podkładu.

No i najważniejsze – jak to gada? No cóż, niekoniecznie jakoś zajebiście. Zakres działania pedalstwa jest dość mały, także radosne machanie nogą odpada. W dodatku efekt działa dość skokowo – najpierw brzmienie zmienia się bardzo powoli, a potem, na króciutkim odcinku mamy nagły „kwak”. Być może da się to wyczuć i posługiwać się tą kaką tak, że można co nieco z niej wykręcić, ale mi się nie chciało. Może jestem rozpieszczony przez lepsze produkcje.

No cóż – zalety kaczki to cena, w miarę przyzwoite brzmienie ogólnie ujęte, oraz booster umożliwiający podbicie np. solówki. Wady - „skokowe” działanie, utrudniający życie włącznik i dość feciarska konstrukcja (sprężyna i plastik). Po prostu – totalnie podstawowa kaczka, o bardzo miękkiej charakterystyce. Wydajemy śmieszne pieniądze, no i mamy za to bazowy sprzęt. Ciężko oczekiwać rewelacji, ale mogłoby być ciutkę lepiej. Jeśli jednak ktoś chce się pouczyć podstaw wah-wah, może spróbować.

cena sieciowa: 169 pln - mniej więcej wszędzie podobnie

Portret użytkownika gość

Co do wyłączania kaczki jest

Co do wyłączania kaczki jest pewna rada. Wystarczy przejrzeć dokładnie instrukcje obsługi tego diabelstwa. Otóż pod spodem jest mały potencjometr, którym możemy ustawić czas po jakim kaczka sie wylaczy po zabraniu nogi.

Portret użytkownika hipis

Fakt, można tym nieco

Fakt, można tym nieco ułagodzić wyłączanie. Aczkolwiek wtedy nieco problematyczne staje się kończenie frazy, ryzykujemy wejściem na raz z kaczką, zanim jeszcze odbije na "normalny" ton. Inna sprawa, że to wada wszystkich kaczek optycznych - mam Ibaneza Wheeping Demona, problem jest taki sam, chociaż nieco łagodniej kaka "wchodzi" w działanie, głównie przez możliwość regulacji gainu. Coś za coś:). Acz po doświadczeniach z bardzo wieloma kakami, stwierdzam, że Hellbabe jednak się broni, jak na swoją cenę. Niektóre "markowe" sprzęty kosztują 2x więcej, a grają tak samo, jak nie gorzej w niektórych przypadkach. Nie mówię tu o GCB Dunlopa, bo to naprawdę nie przez przypadek najpopularniejszy sprzęt w cenie koło 350 zeta.

Rock and Roll, baranki!

Dodaj swój komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <p> <div> <h1> <h2> <h3> <h4> <h5> <h6> <img> <map> <area> <hr> <br> <br /> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <table> <tr> <td> <em> <b> <u> <i> <strong> <font> <del> <ins> <sub> <sup> <quote> <blockquote> <pre> <address> <code> <cite> <embed> <object> <param> <caption>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.

Więcej informacji na temat formatowania

Mollom CAPTCHA (odtwórz plik dźwiękowy CAPTCHA)
Wpisz znaki, które widzisz na obrazku powyżej. Jeśli nie potrafisz ich odczytać wyślij formularz jeszcze raz. W takim przypadku zostanie wygenerowany nowy obrazek.