Finntroll – "Nifelvind"

Nie przepadam jakoś specjalnie za metalem w folkowym wydaniu. Obce są mi klimaty wikingo – leśno – wilczo – mroźno - mroczne, tym obiektywniej mogę spojrzeć na najnowszy album zespołu Finntroll - „Nifelvind”. Podobno był to album „wielce wyczekiwany” przez fanów skandynawskiego metalu na ciut folkową nutę. Podzielę się więc wrażeniami z pozycji laika, żeby nie powiedzieć, lamera:).

Wszystko zaczęło się od „Solsagan” - numeru, który potwornie mi się wkręcił. Nie mam pojma, dlaczego - nie kręcą mnie klimaty w stylu „martwy woj nuci pieśń leżąc pośród liści”, w dodatku właściwie nie nucąc, a drąc z całej siły piździec. „Solsagan”, jednak, strasznie mi się spodobał. Może to przez patetyczną nutę w refrenie, nieco bardziej strawne, zhaczające wręcz (o zgrozo) o melodykę zwrotki – dość, że po parokrotnym przesłuchaniu singla i stwierdzeniu „kurwa, zajebiste”, skusiłem się na całą płytę.

Powiem tak – żeby cały album trzymał poziom tego numeru, byłby ogień z dupy, a ja czym prędzej wdziałbym zbroję i zmienił miejsce zamieszkania na jakaś przytulną lepiankę pośród fiordów. Płyta jest, owszem, bardzo dobra, ale - „Solsagan” to jednak najlepszy numer. Może ze 3 kawałki dorastają mu jakoś tam do pięt. Reszta to troszeczkę „zapychacze”. Najbardziej podobały mi się „Under Berges Rot”, „Galgasng” i „Ett Norrskensdad”. Czyli – te, gdzie najmniej jest wczesniejszego, Finntrollowego deatho-blackowania, a najwięcej folku i metalowej, zapierdalackiej prostoty.

Płyta jest bardzo, ale to bardzo dobrze wyprodukowana. Niesamowicie rozbudowane instrumentarium powala obfitością, pomysłami, intrami i rozwiązaniami numerów. Naturalnie, gitary i ostre gary w połączeniu z wręcz blackowym wokalem są na pierwszym miejscu. Jednak cały czas mamy do czynienia z czymś więcej, niż po prostu kolejną, metalową kapelą, która gdzieś tam jebnie motywik na skrzypcach, a potem już tylko daje na większym gainie. Metalowe korzenie Finntrolla są bezsprzeczne, ale „Nifelvind” jest o wiele bardziej przystępny i strawny, również dla fana mocnego grania, który uważa Slipknot już za ostry zespół. Miejscami jest tak epicko i wzniośle, że ręka sama szuka miecza tudzież rogu z piwem. Chóry, symfoniczne tła rąbią z mocnymi wiosłami aż miło. Zdecydowany plus.

Czasem jednak wieje nudą. Możliwe, że ja po prostu nie umiem docenić „klasycznych” riffów rodem ze sceny black, ale jak słyszę zmianę rytmiki z 4/4 na ¾ z obowiązkowymi blastami, to trochę ziewać mi się chce. Do tego nieśmiertelne kostkowania w stylu „ważki” i mamy odgrzewany po raz 392 kotlet. Są numery na płycie, które kompletnie do mnie nie trafiły, właśnie przez swoją typowo mroczno - metalową stylistykę.

Wydaje mi się, że goście z Finntrolla chcieli zrobić album mocny, ale – nie będący typową rąbaniną. Wywalili kupę kasy na dobre nagrania i przysiedzieli na tyłku, robiąc wyśmienite aranże. Nie chcieli jednak pójsć w totalną komerchę i zapodać czegoś „dla mas”, np. w stylu Nightwish, bo w końcu to rasowi metalowcy. I tu jestesmy w kropce – płyta jest bardzo dobra, i fanom skandynawskiego metalu z domieszką folku powinna podejść jak cholera, może nawet stanie się jakimś wydarzeniem na dłuższą metę – za tym przemawia jakość produkcji i reklama jej towarzysząca. Z drugiej strony – za mało tu szatana, żeby metalowe ziny i fanatycy mroku w stylu fanów Immortal czy Burzuma w ogóle się nad tym albumem pochylili – dla nich i tak jest to przedszkole i disco-polo. A jednak album to mocna rzecz, i do RMF ni chuja się nie nadaje:).

Pozostaje polecić posmakować samemu. Chociaż płyta nie jest za długa (12 kawałków, z czego 1 to intro, a 9 i 12 to to samo, tylko w nieco odmiennych wersjach), chociaż jednoznacznie metalowa, skandynawska, stanowiąca kwintesencję gatunku, to jest to kwintesencja bardzo dobra i jak najbardziej strawna. Skoro udało mi się posłuchać całej płytki od A do Z, skoro chce mi się dzielić wynurzeniami, a zaznaczam, kompletnie takiej muzy nie słucham, to coś w tym musi naprawdę być. Z jednej strony mocno, nawet bardzo mocno, a z drugiej – ludowo, z zajebistym przytupem, po prostu „po ludzku”. Polecam skosztować – możliwe, że do kogoś trafi na całego.

  1. "Blodmarsch"
  2. "Solsagan"
  3. "Den frusna munnen"
  4. "Ett norrskensdåd"
  5. "I trädens sångl"
  6. "Tiden utan tid"
  7. "Galgasång"
  8. "Mot skuggornas värld"
  9. "Under bergets rot"
  10. "Fornfamnad"
  11. "Dråp"
  12. "Under dvargens fot"

Dodaj swój komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <p> <div> <h1> <h2> <h3> <h4> <h5> <h6> <img> <map> <area> <hr> <br> <br /> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <table> <tr> <td> <em> <b> <u> <i> <strong> <font> <del> <ins> <sub> <sup> <quote> <blockquote> <pre> <address> <code> <cite> <embed> <object> <param> <caption>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.

Więcej informacji na temat formatowania

Mollom CAPTCHA (odtwórz plik dźwiękowy CAPTCHA)
Wpisz znaki, które widzisz na obrazku powyżej. Jeśli nie potrafisz ich odczytać wyślij formularz jeszcze raz. W takim przypadku zostanie wygenerowany nowy obrazek.