Jakieś 90 % zespołów w Polsce uważa, że wokalista nie jest najważniejszym człowiekiem w zespole rockowym. 90 % zespołów w związku z tym faktem nie ma szans na jakąkolwiek karierę. Wokal to wizytówka, usta i prezencja zespołu w jednym, łącznik między publiką a kapelą. Od jego jakości zależy natężenie relacji na koncercie. Jak wokal kiepski, to i najlepsi muzycy nie pomogą. I odwrotnie – zagrasz 3 dźwięki, a gość zawodowo zaśpiewa, i już będzie ok. Ostatnim wokalistą w Polsce, który dla mnie był bóstwem rockowego śpiewania, był chyba Lipa z czasów świetności Illusion. No to teraz mamy następcę – Marcin Sułek z rzeszowskiego Brown jest urodzonym zawodowcem, i ja się obrażę jeżeli nie uda mu się zrobić kareiry na miarę możliwości.

Niektórzy muszą pocić się i biedzić, żeby móc wydać z siebie dźwięki, które inni mają w prezencie od mamy natury. W rocku dodatkowo musi jeszcze być te „coś”, co sprawia, że w głosie jest technika, ale i charyzma, „pazur” i energia. Coś, co sprawia, że faceta, albo babeczki słucha się z przyjemnością. I że do kawałków przez niego (nią) zaśpiewanych wraca się częściej, niż raz. Wokal zespołu Brown ma WSZYSTKIE atuty. Wysoką skalę, czystość łapania dźwięków, umiejętność dania większego czadu. Potężną emisję, naturalną, nie niszczącą brzmienia chrypkę, własny styl i niesłychaną wszechstronność. Czy gość śpiewa nisko, czy wysoko, z powerem, czy melancholijnie – jest świetnie.
Zespół jest równie wyśmienity, ale muzyków zawodowych słyszało już się wielu, także nie powala to aż tak, jak znienacka zasłyszany wokal na światowym poziomie. A ten gość urodził się po to, żeby śpiewać – i tyle. Idzie mu to leciutko i przyjemnie, słychać, że zaśpiewanie tego, co sobie wymyśli nie sprawi mu większego wysiłku. No i że sprawia to mu wielką przyjemność. Dawno, zaiste dawno nie słyszałem tak odstającego od reszty wokalisty. Nic, tylko kasę wykładać, nagrywać płytę i robić karierę. Jak jakaś wytwórnia się ta kapelą nie zainteresuje, to znaczy to, że od paru lat producenci kierują się kampanią pomagania niepełnosprawnym, i zatrudniają samych niesłyszących.
No i nie zapominajmy, ze facet ma za plecami zespół, który idealnie gra razem z nim. Całość pasuje do siebie doskonale, kompozycje są bardzo dobre, brzmienie dopasowane. Kapela spokojnie reprezentuje poziom Illusion i Comy, stanowiąc wypadkową między tymi dwoma składami. Dawno, bardzo dawno nie słyszałem tak zajebistego grania na naszej scenie. Polecam!
www.zespolbrown.prv.pl - tamże muza w dziale Media
Dodaj swój komentarz