Ostatnio w moje łapy trafiła płyta Biohazard, zatytułowana "Uncivilization". Chociaż stara (2001), to jednak jest niesłychania jara. Po jej odpaleniu i wysłuchaniu, długo nie mogłem podnieść się z gleby. Dlaczego? własnie tak, Ano...
Otóż, album po prostu powala. Wiadomo - Biohazard to Biohazard, ciężko spodziewac się niesamowicie oryginalnych i odkrywczych zagrywek - w końcu nie o to tu biega. Tu ma być ciężko i dosadnie, jak to zawsze mawiał Evan Seinfeld - "In Your Face!". Ta płyta jednak przekracza wszelkie granice grzeczności i zachowawstwa, nap******jąc jak dziki wieprz w lesie. Brzmienie to kompletna miazga - bas telepie się gdzieś po podłodze, gitary są zgainowane i wyeksponowane w kierunku "stacja power" do granic obłędu. Wokale nie dają odpocząć - non stop ryczą, wrzeszczą, chórkują, zakrzykują, wylewając tony jadu, żółci i frustracji. Gary grzmocą po uszach w najlepszym stylu. Album nie daje ani chwili odpoczynku, nawet jeśli mamy jakiś "lajtowy" fragment, to i tak wiadomo, że za chwilę muza przypieprzy jeszcze mocniej i skarpety zsuną się z nóg o kolejnych parę milimetrów.
Po tym, jak przesłuchałem sobie płytkę parę razy, zacząłęm myśleć, ilu tam do cholery wokalistów się udziela - słychać kilka różnych głosów. Jak przeczytałem listę muzyków, którzy "udział wzięli", to po raz kolejny zrobiło mi się słabo. a albumie śpiewają (oprócz, naturalnie, etatowych Biohazardczyków) - Phil Anselmo (Pantera, Down), Roger Miret (Agnostic Front), Igor Cavalera (Sepultura, Cavalera Conspiracy), Sen Dogg (Cypres Hill), Corey Taylor (Slipknot), Jamey Jasta (Hatebreed), Andreas Kisser (Sepultura), Peter Steele (Type O Negative) i kilku innych, nieco mniej znanych grajków z frontu cięzkiego młócenia. Słabo, co? Taka ekipa na jednej płycie. I co numer, to bardziej wypruwa flaki:)
Miazga, miazga i jeszcze raz miazga - jeśli ktoś lubi mocne, hardcore'owe granie bez kompromisów MUSI ten album usłyszeć. Rzut o glebę gwarantowany. Polecam zwłaszcza kawałki "Sellout", "Last Man Standing" (taki "hicior" w stylu Cypress Hill i przede wszystkim - "Domination" z udziałem Slipknota - makabra! Ten ostatni numer wklejam na zachętę dla wszystkich, którzy dadzą się skusić moimi zachwytami:)
Zajebisty album! Zdecydowanie
Zajebisty album! Zdecydowanie mój ulubiony w ich dyskografii, a numer "Plastic" rozpierdala. Każdy numer to okrutny killer, nie wiem czemu płytka jest tak niedoceniana, moim zdaniem to jest opus magnum amerykańskiego HC. Rewelacja i totalne spłaszczenie.
fuck yeah
Dodaj swój komentarz