Lajfstajl

Tutaj, drogie myszki, znajdziecie wszelkie wynurzenia, myśli, produkcje i wypociny dotyczące WSZYSTKIEGO, co tylko wiąże się z rock and rollowym stylem życia. Chcecie coś wrzucić od siebie? Jakiś tekst tak was oburzył, że macie ochotę przestać oglądać dziewuszki, których imiona kończa się na jpg i napisać parę słów? Proszę bardzo...
Wystarczy założyć konto i pomóc nam tworzyć Rockfana!

08/03/2010 - 18:27

Nie od dziś wiadomo, że tylko i wyłącznie piękni mają prawo do życia i szczęścia. Miejsce reszty jest w szambie, ewentualnie na stołku konsumenta (piękni z czegoś żyć muszą). Są jednak tacy, którzy wyłamują się z tego idealnego schematu.

0
22/02/2010 - 10:57

Tak to bywa, jak masz dużo szmalu, jesteś sławny itp., zawsze znajdzie się paru buców, którzy przeszkodzą Ci w wykonywaniu tak ciężkiego zawodu, jakim jest rock and roll. Poniżej prezentujemy 10 koncertowych wybryków, których echo rozniosło się czasem szeroko, czasem wąsko, ale zawsze pozostawiało lekki smrodek...

1
04/02/2010 - 11:15

Wiadomo, że rock and roll rujnuje. Niektórzy lubią jednak zrujnować się do kwadratu. Oto najwięksi bibosze i rozpustnicy w branży (część uhonorowana naturalnie pośmiertnie).

 

 

 

 

 

1
20/01/2010 - 12:47

Wydawać by się mogło, że Dave Mustaine, leader jednego z najbardziej uznanych bandów w historii heavy metalu (Megadeth, jeśli ktoś nie wie), ma wystarczająco dużo kasy i jest samozrealizowany w wystarczającym stopniu, żeby olać drobne, wkurzające istoty zwane ludźmi. Okazuje się, że nie.

3
13/01/2010 - 12:57

Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem opisania jednej rzeczy, która mnie dogłębnie dziwi. Dlaczego, do diaska, niektórzy muzycy decydują się na odejście z zespołu, który jest na absolutnym topie? I dlaczego w 99% przypadków kończy się to spektakularna klapą i zespołu, i tego, który odszedł? Przykłady? Proszę bardzo...

3
06/01/2010 - 22:03

Z wikipedii:

Refren - w pieśni lub piosence powtarzająca się melodia i związany z nią tekst, występujący zwykle po zakończeniu zwrotki.

7
16/12/2009 - 09:34

Ano, moim skromnym zdaniem biznes muzyczny, czyli producenci, wydawcy, marketerzy, spin doktorzy i cała ta radosna ekipka ma pełną świadomość tego, że niczym nieskrępowany dostęp do sieci oznacza dla nich wyrok śmierci. Tak, tak – skończy się rozdawanie kart, rozbijanie furek i dymanie setek panienek chętnych do zrobienia kariery na wszelki sposób, byle nie śpiewaniem. Skończy się rzeka szmalu i przede wszystkim władza nad muzykami, którzy obecnie mają gówno do gadania – mają grać i się cieszyć, że im coś z pańskiego stołu skapnie. A dlaczegóż tak się właśnie stanie i dlaczego tak mocno drżą pośladki tuzów biznesu?

2
05/10/2009 - 18:54

A jest nim Wadeye w Australii. Jak przeczytałem artykuł, świat zrobił się inny. Oto, jak muzyka metalowa wywiera wpływ (w tym wypadku niekoniecznie pozytywny) na mózgi ludzi nieco inaczej odbierających świat. Mocne nerwy wskazane:). Tłumaczenie własne, z grubsza oddające sens artykułu.

0
05/10/2009 - 18:41

Oto przed Państwem autentyczny zapis rozmowy, podsłuchanej przez latające ucho Rockfana. Dwóch nikomu nieznanych kolesi pokłóciło się o zasadność wyrażania treści w muzyce w języku ojczystym, tudzież uniwersalno – angielskim. Czyli po ludzku: po jakiemu lepiej gadać i ryczeć.

0
05/10/2009 - 18:38

Kiedyś przytrafiło mi się bardzo nieprzyjemne zdarzenie. Mając około 18-19 lat na liczniku udałem się do znajomego lokalu w celu spędzenia wieczoru (a może i nocy) w tzw. „doborowym” towarzystwie. Jeden z kolegów, z którym siedziałem, w miarę postępującego zaciemniania świadomości, robił się coraz bardziej szczery.

0