A w sumie bardziej Death niż Grind. Ekstremalnie mocna ekipa z Ostródy przedstawia się Państwu głosem podobnym do pracującego na pełnych obrotach żołądka. Grmmmm, grmmm – to my, Feto in Fetus, brmmm brmmm, ghuuuuuuu!!! W tablicy pierwiastków ciężarem plasują się gdzieś między Torem (liczba atomowa 90) a Uranem (92).
Kapela generalnie nie gra muzy, którą Kuba Wojewódzki chętnie zapodałby między Gosią Andrzejewicz a Szymkiem Wydrą. I to już jest spory komplement. Po prostu jest barrrdzo ciężko metalowo, z domieszką punkowego chilli. Wiadomo – gitary prują w dolnych partiach gryfu, stroją tak nisko, że jak puścisz na pierwszym piętrze, to słychać tylko na parterze. Wokalista growluje gardłem po deathowemu, czasem ktoś z boku dodaje wrzask a'la black.
Fetus może spokojnie pojechać sobie na każdy koncert, każdy w kapeli grać umie (w sumie może dlatego, że ten niejaki „każdy” gra od paru lat również w innych zespołach – o tym niżej), garki pacają tak jak trzeba – szybko, gęsto, ale bez przesadnych kombinacji, gitary rzeźnią, basik trzyma całość w kupie. Jak ktoś się chce do czegoś przyczepić, to osieł z niego, i tyle. Muzy tego typu nie ocenia się w kategoriach „ten numer to hicior, a tamten to nie” - lepiej odbierać całościowo. Zespół pod żadnym pozorem nie jest skrzywiony w stronę makijażowego feciarstwa, nie bawią się w żadne nietoperze skrzydła, nawet jak się na logo patrzy, to można (co prawda z problemami) rozczytać - a to rzadkość u metalurgów!
Zespół poczyna sobie od około 2004 roku, troszkę zmian było, obecnie chłopiąt jest czterech. Mają w dorobku nagrane demko „Chapter1” z siedmioma ślicznymi utworami (+intro). Każdy z członków zespołu udziela się również w innych grupach – Larva, Agonya, Trocki, Valdo. W najbliższych planach Fetusi mają nagranko płyty – obecnie knują nowe utwory. No i oczywiście koncerty, koncerty. Kończąc wywody – spokojnie można kapelę polecić każdemu zwolennikowi ciemnej strony księżyca. Jest mocno, ale bez wiochy – i tyle... Reszty trzeba posłuchać. Najlepiej na profilu Myspace.
Dodaj swój komentarz