Któż z nas nie lubi się bawić przy muzyce? Zapewne każdy z nas, a muzyka która bawi, cieszy i skłania do myślenia, przy czym jeszcze ładnie brzmi to często rzadkość na naszym rynku. Oto zespolik, który mam nadzieję tą tendencję zmieni- BajdeGapke.
Kapelka od samego początku zdawała się być przeciwko mnie- historii nie ma, numerów ze strony ściągnąć nie mogę. Z pomocą przyszedł mi nieoceniony majspejs, który przybliżył mi muzykę tegoż sympatycznie nazywającego się zespołu. Kapelczyne tą tworzą 4 osoby- Bartek "Ziemek" Marmol - wokal, gitara; Maciek "Maciora" Dąbrowski - bas; Rafał- "Młody" Zalewski - gitara; Błażej "Bonczek" Gradziel - bębny;
Panowie sami siebie określają jako wypadkowa punku, alternatywy i ska, i w sumie ja też bym ich tak opisał. Muzyka należy do gatunku dość u nas popularnego, chłopaki wesoło suną radosny punk, nie są w tym może jacyś mocno oryginalni, ale duży plus dla nich- nie są banalni i niczego nie wysilają, co słychać w muzyce. Ogólny „wyluzowany” imidż może być zwodniczy, ale ufam swojemu zmysłowi estetycznemu, i panowie musieliby być mistrzami manipulacji żeby mi muzyką naściemniać. Kapela brzmi ładnie i może spokojnie startować w szranki z najbardziej znanymi gwiazdami własnej sceny - mają pomysł na siebie i mimo dość słyszalnego wpływu kapel, które chociażby mają w „przyjaciołach” na myspace, nie papugują. Teksty są w porządku, nie ma tu żadnych pseudo- poetyckich wynurzeń słownikowych poetów i biblijno-koranowo-buddyjskich-kurwamać-metafor, ludzie trzeźwo i z polotem opisują swoją rzeczywistość i nie babrają się zbytnio w śliskich tematach.
Mimo, iż nie przepadam za taką stylistyką, Bajde Gapke potrafiło przyciągnąć mnie do siebie, co dowodzi faktu, że słuchacze nie są jednokanałowi i można do nich dotrzeć różnymi drogami, jeżeli tylko ma się na to pomysł i konsekwentnie wprawia się go w życie. Najlepiej się jeszcze przy tym bawić- wtedy to już pełnia szczęścia, a sama konwencja w pewnym sensie narzuca zabawę dźwiękiem (chyba że ktoś woli popłakać nad sobą i sensem egzystencji). Myślę również, że niejeden z nas - czy to „metalowiec” czy inny zwierz, chciałby czuć swoją własną muzykę tak jak ci panowie- bez jakiejś super bomby, ale szczerze i bezczelnie.
Muzyczkę znajdziecie tutaj
Dodaj swój komentarz