Skakany, zabarwiony funkiem rock w kobitką na wokalu zawsze jest mile widziany. Zwłaszcza, jeżeli do tego dojdzie jakaś fajna, wpadająca w ucho melodia. Absynt 32 to zespół, który nie szuka ciemnej strony mocy, za to bawi się dźwiękami w stosunkowo lajtowej, ale bardzo melodyjnej konwencji.
Staż zespołu nie jest specjalnie długi – razem przycinają od 2005 roku. Naturalnie każdy ma swoją własną, o wiele dłuższą przeszłość muzyczną. Ciekawostka wiąże się z liczbą 32 w nazwie – taki właśnie kolejny numerek przypadł śpiewającej obecnie Asi. 31 poprzednich pań nie zagrzało miejsca. A skąd Absynt? Bo tak! :) Zespół sporo koncertuje, parę nagród wyjął (min. na „Strunie”, „Gitariadzie”), wystąpił też na koncercie organizowanym dla upamiętnienia Grzegorza Ciechowskiego. Znaczy się, wyjadacze:)
Cóż by tu rzec o muzyce. Określenie funky-rock pasuje jak ulał. Klasyczny kawałek wygląda tak: W zwrotce gitara jedzie funkowo po dwóch chwytach, w refrenie rozkręca się nieco ostrzej i zapodaje ciut mocy, do czego dochodzi bardzo melodyjny wokal. I tu mamy okazje poznać siłę rażenia zespołu – melodie w refrenie wpadają w ucho natychmiast, co moim skromnym zdaniem jak najlepiej świadczy o muzycznej pomysłowości kompozytorów i Pani Śpiewaczki. Na palcach jednej ręki można policzyć kapele, które pamiętają, jak ważne jest stworzenie charakterystycznej melodii, która stanowi o przebojowości grania. HC-punk może takie zależności olać moczem falistym, tak jak większość metalu. Ale w lżejszym rocku i hard rocku o poziomie muzy świadczy też umiejętność popełnienia choćby jednego „hiciora”, który zapada w pamięć. Ekipa Absyntu 32 ma o tym pojęcie, i chwała im za to.

Zespół gra ten swój funk-rock w dość nietypowym wydaniu. Nie jest to typowo proste, radosne pitu-pitu, troszeczkę melancholii i powagi da się z ichnich dźwięków wyłowić. Teksty są dość poważne, o wiele ambitniejsze od „kocham go a on mnie nie”. Są „brudne” półtony, muzycy lubią tez czasem lekko zajazzować, nieco „zagiąć” proste 4/4. Jest po prostu ciekawie, podczas słuchania nuda nie grozi. A jednocześnie jest to muza, którą spokojnie można puścić co najmniej w 80 % rozgłośni radiowych. Jakby tak jeszcze zespół nieco więcej pokombinował z tempami kawałków, coby bardziej zróżnicować „ofertę”...
Pozostaje polecić Absynt 32 każdemu, kto lubi rock oparty na melodyjnym, ładnym, damskim wokalu i rockowej, lekko funkującej gitarce. Wpada w ucho, moim zdaniem dodatkowo niegłupie i bardzo ładnie zagrane – nic, tylko odpalić muzę i ocenić samemu.
Dodaj swój komentarz