Lubicie heavy? Ale takie męskie, podjeżdżające thrashem, żadnych pedziowatych szmineczek i wysokich obcasów pod ultra-obcisłymi spodniami? Polecamy 13-go apostoła. Porządny kawał mocnego heavy, gdzie jest i młócka, i melodyjnie. Wszystko na bardzo godnym poziomie. Fajne!
Koncept zespołu powstał w 2001 roku. Bez sensu byłoby przytaczać zmiany personalne i zawirowania towarzyskie. Dość, ze od 2005 roku ustabilizował się stały składzik, a zespół zaczął pod obecną nazwą koncertować. Panowie pochodzą z Sulejówka pod Warszawą, tamże parają się muzykowaniem. Długi czas kapela zapodawała głównie covery – w repertuarze były utwory zespołów: Metallica, Megadeth, Deep Purple, Black Sabbath, Led Zeppelin, Iron Maiden, Pantera, Down. Z grubsza wiadomo już, o co chodzi. Obecnie zespół nagrał swoje demko, parę kawałeczków jest zatem do odsłuchania.
Muza jest wybitnie metalurgiczna i gitarowa. Kłania się stara, dobra szkoła mocnego heavy i thrashu. Dominują gitary, pracujące na ciężkim przesterku, tempa określić można jako „średnie”. Nie ma tu ultra-rzeźni, nie będzie też dane uszom doznać jakichś mega-fikuśnych eksperymentów. Wokal śpiewa czystym głosem, czasem troszkę mocniej krzycząc – ale bez growlów. Dużo jest grane po niskim E, sporo też tłumionej pracy kością. Mi się osobiście najbardziej kojarzy z wczesną Metalliką i Ozzym Osbournem (ale solo – z Zakkiem Wylde'em). Ot, takie fajowe, metalowe, wybitnie gitarowe granie, idealnie pasujące do klubu motocyklowego. No i na szczęście nie ciotowate – żadnych zawodzeń, wycia i piosenek o magii damskich pipek nie stwierdzono:). Na szczególną uwagę zasługuje umiejętność grania solóweczek przez jednego z panów – paluszki śmigają, aż miło, w dodatku w wybitnie wczesno-Metallikowym stylu. Polecam!
Zespół gra na bardzo godnym poziomie – etap garażowy ma już dawno za sobą, spokojnie można go zaprosić na każdą scenę i do studia – poradzą sobie „z palcem” :). Nie jest to granie popularne, które można sprzedać z teledyskiem na Vivie – i bardzo dobrze (hłe, hłe, hłe). Typowy fan takiego zespołu lata w jeansach, ma długie pióra, na grzbiecie skórkę – ramonezkę i wyszczywa wypity browar nie zsiadając z motoru. Polecamy każdem, kto lubi porządne, nieco ostrzejsze, heavy-metalowe granie z sensem, szybkimi solówami i bez popiskiwań w stylu hair-metalu. Męska rzecz.
Dodaj swój komentarz